Czym jest terapia ericksonowska ?
Zamieszczony poniżej wywiad z dyrektorem ds. szkoleń The
Milton H. Erickson Foundation I.N.C. Phoenix, Arizona (USA) - Brentem
Geary
jest próbą zdefiniowania podejścia ericksonowskiego i określenia
jego miejsce we współczesnej psychoterapii. Wywiad przeprowadził
dyrektor Polskiego Instytutu Ericksonowskiego
Krzysztof Klajs w trakcie pobytu Brenta
Geary w Poznaniu w maju 2001 roku na konferencji "Zaburzenia
psychosomatyczne i somatopodobne".
Wywiad z Brentem Geary ("Charaktery")
Krzysztof Klajs (K.K.): Milton H.Erickson jest znany w Polsce
jako psychiatra, psychoterapeuta, badacz i naukowiec. Wiemy,
że był pionierem
nowoczesnego klinicznego zastosowania hipnozy w psychoterapii.
Tak rozszerzył techniczne aspekty hipnozy, że terapeuta
może z tym narzędziem
trafić do prawie każdego pacjenta.
Jak krótko można przedstawić specyfikę terapii ericksonowskiej
w porównaniu do innych kierunków?
Brent Geary(B.G.): Podstawowym
pomysłem jest koncepcja spożytkowania. Chodzi o to, by
zidentyfikować wszystko co pacjent posiada - jego zasoby.
Wszystko co pacjent wnosi swoją osobą do terapii. Trzeba
rozumieć zachowanie pacjenta w kontekście w jakim żyje,
wszystkich okolicznościach życiowych (rodzinnych, zawodowych,
społecznych, historycznych i kulturowych). To właśnie kontekst
wyznacza znaczenie jakie nadaje pacjent swojej sytuacji
i różnice w reagowaniu. Podejście Ericksona było praktyczne
- użyj wszystkiego co masz do dyspozycji. Chodzi więc o
rozwijanie umiejętności terapeuty dostrzegania i używania
rzeczy. W tej terapii nie chodzi o zmianę osobowości, ale
o próbę wykorzystania indywidualności pacjenta do odzyskania
równowagi między tym jaki on sam jest a tym co proponuje
jako możliwość jego otoczenie. Wielu terapeutów próbuje
obecnie ulepszyć i rozszerzyć idee spożytkowania w swojej
praktyce.
K.K.: Jakie są korzyści dla pacjenta z tej terapii?
B.G.: Pacjent
uzyskuje zrozumienie i tolerancję dla swojej osoby, docenienie
i uszanowanie wkładu jaki wnosi w kreowanie swojego życia.
Przez lata terapeuci zorientowani byli na analizę przeszłości
i jej wpływu na życie pacjenta. W terapii ericksonowskiej
terapeuta pomaga pacjentowi zwrócić się do przyszłości
i wykreować jej pozytywne wyobrażenie. Pasywność i rezygnacja
z wysiłku wynika u ludzi z braku oczekiwań i nadziei. Terapia
może być krótsza i bardziej efektywna, kiedy pacjent zbuduje
wiarę, że może coś osiągnąć w przyszłości. Duża część pracy
w tej terapii poświęcona jest więc przekazywaniu pacjentowi
nowych idei dotyczących przyszłości. Terapeuta pomaga pacjentowi
zmienić nastawienie do przyszłości, wykształcić przekonanie,
że satysfakcjonujące życie jest realnie możliwe dla niego
i dostępne.
K.K.: Możliwości
skrócenia czasu terapii, a co za tym idzie zmniejszenie
jej kosztów oraz szerokie spektrum zastosowania tej metody
- do różnych problemów i przypadków czyni ją pociągającą.
Jest to metoda względnie bezbolesna i łagodna, gdyż pozwala
na poszukiwanie zasobów w nieświadomym obszarze pacjenta.
Następuje wewnętrzna przebudowa i odnalezienie nowych sposobów
zachowań bez świadomego wglądu i rozumienia, raczej przez
wzmocnienie i rozszerzenie pozytywnych aspektów życia a
ignorowanie (hamowanie) zachowań przynoszących cierpienie.
Co może być atrakcyjne dla terapeutów w tej terapii?
B.G.: Poszczególne
kierunki terapii mogą być w różny sposób atrakcyjne dla
każdego terapeuty, ponieważ
wymagają innych predyspozycji. Niektórych terapeutów może
ciekawić dokonywanie ciągłej intelektualnej analizy. W
terapii ericksonowskiej pociągające jest to, że terapeuta
może być bardzo twórczy. Za każdym razem hipnoza, metafory,
zadania domowe są inne, bo "dostrojone" do potrzeb
i indywidualności pacjenta. Kreowane są coraz to nowe techniki.
Proces poszukiwań wspólnie z pacjentem nowych możliwości
jest fascynujący. To pacjent rozstrzyga jakie rozwiązanie
jest dla niego najlepsze. Efekty terapii mogą być zaskakujące
dla obu stron, dostarczać ciekawości i radości z samego
procesu tworzenia.
K.K.: Terapeuta jest więc aktywny ale
i szukający współpracy z pacjentem. Współpraca polega na
uwzględnieniu motywacji, systemu wartości, odniesieniu
się do świata pacjenta, co wymaga dużej elastyczności od
terapeuty. Jesteś w Polsce już piąty raz, obserwowałeś
terapeutów w różnych krajach - Niemczech, Włoszech, Anglii.
Czy dostrzegasz jakieś różnice między nami a nimi? Jak
widzisz Polaków z zewnątrz? Co my możemy spożytkować, jaką
naszą
specyfikę?
B.G.: Wy
macie wspólny grunt, bardziej jednolitą kulturę. Próbujecie
istnieć na ograniczonym terenie w jednym miejscu. Polska
w porównaniu do Ameryki nie jest duża. Amerykanie zmieniają
często miejsce pobytu, przenoszą się na duże odległości.
Polacy są bardziej stabilni. Wy macie za sobą doświadczenie
bycia razem w warunkach silnej presji z zewnątrz (ograniczeń
niewoli i powojennego systemu). Macie więc spójny system
wewnętrzny, jesteście związani, trzymacie się razem, dbacie
o bliskość. A teraz sytuacja jest taka, że się otwieracie
na zewnątrz. Macie duże ambicje korzystania z nowych sposobności,
pójścia nowymi drogami. Jest wiele możliwości w Polakach.
Możecie korzystać z zaradności, mobilności, wrażliwości,
więzi z ludźmi, z waszej tradycji. Cenicie podobne wartości
jak Amerykanie - niepodległość, aktywność, tolerancję.
Te idee znajdują tylko inną ekspresję w polskiej kulturze.
K.K.: Przez
dwadzieścia lat od śmierci Ericksona jego idee rozszerzyły
się na cały świat. Przy wsparciu Fundacji Ericksonowskiej
w Pheonix powstało ponad 80 Instytutów Ericksonowskich
w różnych krajach - od Anglii po RPA, od Japonii i Kazachstanu
po Argentynę. Erickson był prekursorem różnych podejść,
sam tworzył metody. Na bazie jego pomysłów powstały inne
szkoły, które zainspirował np. podejście systemowe (terapię
rodzin) czy terapię zorientowaną na rozwiązanie. Wiem,
że rozwijają się dalej nowe kierunki, w których Erickson
nie praktykował np. w terapii uzależnień czy w psychosomatyce.
W jakim miejscu terapia ericksonowska znajduje się obecnie?
B.G.: Faktycznie od śmierci Miltona jego
podejście eksplodowało i znalazło kontynuację w innych
kierunkach. Trudno jest wystandaryzować tę terapię. Są
próby zasymilowania idei Ericksona z bardzo konwencjonalną
terapią, stosowania w kombinacji z podejściem poznawczo-behawioralnym.
Niektórzy chcą imitować Mistrza, ale naśladować go nie
można. Możemy wykształcić swój własny styl terapii i własne
metody. Hipnoza niewątpliwie zyskała szersze niż wcześniej
terapeutyczne zastosowanie, została uznana jako naukowa
metoda (włączona w programy studiów uniwersyteckich). U
podstaw hipnoterapii leży ogromna wiedza, tak, że można
wyodrębnić ją jako odrębny kierunek teoretyczny.
K.K.: W
Polsce i w wielu krajach przyznawane są certyfikaty czy
licencje psychoterapeutyczne. Większość szkół daje licencje
w ramach jednego kierunku, mamy więc np. licencje analityczne
czy gestaltowskie. Fundacja Ericksonowska, koordynująca
pracę instytutów ericksonowskich na całym świecie, jest
temu przeciwna, nie ma więc licencji hipnozy ericksonowskiej.
Jaka jest Twoja opinia - czy to dobra idea?
B.G.: W USA nie musisz mieć certyfikatu do wykonywania
zawodu psychoterapeuty. Wymagane jest odpowiednie wykształcenie
i tytuł akademicki np. doktorat z psychologii). Pozwolenie na
praktykę wydają władze każdego stanu. Teoretycznie idea certyfikatu
jest dobra, możesz potwierdzić swoje kompetencje, być bardziej
wiarygodny dla otoczenia. Ale w praktyce realizowanie tej idei
jest trudne, gdyż wymaga od szkolącej organizacji zaoferowania
całościowego szkolenia (pakietu) i wzięcia odpowiedzialności
za proces szkolenia. Kiedy wydajemy orzeczenie, że ktoś jest
ekspertem, potrzebny jest też test sprawdzający. W praktyce ocena
umiejętności terapeuty jest bardzo subiektywna.
K.K.: Dziękuję za rozmowę. Mamy nadzieję
gościć Cię w Polsce jeszcze wielokrotnie.
B.G.: Ten kraj i ludzie są dla mnie szczególni i powracam
tu ciągle z radością.
|